Pierwsze zawody biegowe to jedno z tych doświadczeń, które pamiętasz przez lata — albo dlatego, że było świetnie, albo dlatego, że zapomniałeś agrafek i przez 10 km trzymałeś numer w ręce. Oba scenariusze się zdarzają. Ten tekst ma zadbać o to, żeby zdarzyło się to pierwsze.
Jak wybrać swój pierwszy bieg?
Nie startuj w maratonie. Serio. Jeśli jeszcze nigdy nie biegałeś w grupie powyżej pięciu osób i startujesz po raz pierwszy, wybierz coś w okolicach 5 km lub maksymalnie 10 km. To wystarczająco długi dystans, żeby poczuć adrenalinę, ale na tyle krótki, że nie umrzesz mentalnie na trasie.
Najlepiej, jeśli Twoje pierwsze zawody będą w Twoim mieście — nie dodawaj sobie stresu związkiem z nieznajomym terenem, dojazdem czy noclegiem. Lokalne biegi mają też zwykle sporo amatorów, więc nie będziesz jedyną osobą, która biegnie wolniej niż grupa przedszkolaków. Sprawdź kalendarz imprez sportowych w Polsce i wybierz coś bliskiego — Warszawa, Kraków, Wrocław czy Gdańsk oferują mnóstwo debiutanckich dystansów.
Co zabrać na zawody?
Lista do wydrukowania i zaklejenia na lodówce dzień przed biegiem:
- Buty do biegania (nie nowe! Trenuj w nich minimum miesiąc wcześniej)
- Strój biegowy (znowu — nic nowego, nic co się ociera)
- Agrafki lub spinacze do numeru startowego (najczęściej organizator ich nie daje)
- Smartwatch/zegarek sportowy (jeśli masz i z niego korzystasz)
- Woda i coś słodkiego (baton, żelki energetyczne) na przed i po
- Karta płatnicza/gotówka — niektóre zawody mają food trucki na mecie
- Telefon — do zdjęć, kontaktu i ewentualnych „jestem na mecie!!” postów 🙂
Warto też mieć ze sobą kurtkę lub koc termiczny, zwłaszcza jeśli start jest rano i wieszczą chłód. Po biegu łatwo się przeziębiasz. Sprawdź też zawczasu, co znajdziesz w pakiecie startowym — wiele imprez rozdaje torby, koszulki czy pamiątki.
Dzień startu — krok po kroku
Przyjdź godzinę przed startem. Odbierzesz pakiet (jeśli jeszcze nie zrobiłeś tego dzień wcześniej), przymocujesz numer, rozgrzejesz się i mentalne ogarniasz, co się właściwie dzieje.
Nie biegaj sprintem od pierwszej sekundy — w adrenalinie każdy debiutant wybiega jakby gonił ostatni tramwaj. Potem po kilometrze już nie możesz oddychać i reszta zawodów to udręka. Trzymaj swoje treningowe tempo przez pierwsze 2-3 km, dopiero później możesz delikatnie przyspieszyć, jeśli czujesz, że masz zapas.
Na punktach odżywczych bierz wodę — naprawdę ją weź, nawet jeśli wydaje Ci się, że nie jesteś spragniony. Twoje ciało pracuje, nawet jeśli świadomie nie czujesz pragnienia.
Po przekroczeniu mety
Nie siadaj od razu. Pospaceruj 5-10 minut, żeby ciało stopniowo wróciło do normalnej pracy serca. Napij się wody (albo izotoniku, jeśli dostępny na mecie). Odbierz medal, zrób selfie, podziękuj wolontariuszom.
I teraz najważniejsze — zarejestruj się na kolejne zawody. Bo wiesz już, jak to działa i wiesz, że potrafisz.
