Większość biegaczy i rowerzystów jedzie na zawody solo. Własnym autem, z GPS ustawionym na centrum sportowe, z kawą z termosu i playlistą na głośnikach. Zdarza się, że dopiero na mecie okazuje się, że sąsiad z klatki startował w tej samej kategorii wiekowej i mieszka trzy ulice dalej. Trochę szkoda.
Wspólne przejazdy na zawody to w Polsce wciąż niedoceniona opcja. Tymczasem dla kogoś, kto regularnie startuje, to jedna z najłatwiejszych rzeczy do zoptymalizowania — i finansowo, i pod kątem komfortu.
Mniejsze koszty — to oczywiste, ale warto policzyć
Weźmy konkretny przykład. Trasa Warszawa–Kraków i z powrotem to około 300 km. Przy spalaniu 7 l/100 km i cenie paliwa 7 zł/l — to 147 zł tylko za benzynę, plus autostrada (około 40 zł w obie strony) i parking pod areną (20–50 zł w zależności od imprezy). Łącznie spokojnie 200 zł w jedną stronę — 220 zł na trójce.
Podzielone na trzy osoby: niecałe 75 zł za głowę. To mniej niż bilet PKP Intercity w ostatniej chwili, z tą różnicą że jedzie się z własnym sprzętem, własnym rozkładem i własną muzyką.
Mniej stresu przed startem
Jazda do zawodów solo bywa wyczerpująca. Korek na obwodnicy, szukanie parkingu, strach że GPS zaprowadzi w złą stronę — i docierasz na miejsce już zmęczony, zanim jeszcze założyłeś numer startowy. Przy wspólnym przejeździe jedna osoba jedzie, reszta odpoczyna. Na trasę powrotną możecie zamienić się za kierownicą.
Poza tym jest ktoś, z kim możesz omówić strategię biegu zamiast kręcić się sam po głowie przez trzy godziny jazdy.
Atmosfera, której nie da się zaplanować
Wspólne przejazdy sportowe mają swoją specyficzną energię. Przed zawodami — lekka nerwowość, rozmowy o tempie i pogodzie, wspólne żarty na temat tego dlaczego w ogóle za to płacimy. Po zawodach — analiza każdego kilometra, porównanie wyników i paczka żelków energetycznych, którą ktoś kupił na stacji „bo na wszelki wypadek”.
Część znajomości z biegania zaczyna się właśnie w takich samochodach. Więcej niż na samej mecie.
Ekologia, która nie wymaga wyrzeczeń
Jeden samochód zamiast trzech to o dwie trzecie mniej emisji na trasie. Dla środowiska to konkret. Dla ciebie żaden wysiłek — i tak jedziesz w to samo miejsce, o tej samej godzinie. Niektóre duże imprezy (np. Maraton Warszawski) już promują aktywnie carpooling i nagradzają uczestników, którzy zgłoszą wspólny przejazd.
Jak znaleźć towarzyszy do wspólnego przejazdu?
Najprostsze miejsca to:
- Grupy na Facebooku — „Wspólne wyjazdy na zawody”, grupy poszczególnych imprez, regionalne grupy biegowe
- Strava clubs — wiele lokalnych klubów ma aktywnych członków startujących w tych samych zawodach
- Lokalne kluby biegowe — najlepsza opcja jeśli trenujesz z grupą
- Fora na stronach imprez — organizatorzy większych maratonów i triathlonów często udostępniają tablice ogłoszeń
Wystarczy post: „Jadę na Maraton Krakowski 20 października z Warszawy, mam wolne dwa miejsca, wyjeżdżam o 6:00.” Zazwyczaj odpowiedź przychodzi szybciej niż myślisz.
